Szatan szos

Trochę jeżdżę samochodem. Śmiem twierdzić, że nie najgorzej. Od czasu do czasu zdarza mi się przejechać Europę wzdłuż lub wszerz. Nie obce są mi germańskie kilkupasmowe Autobahny, wypełnione po brzegi kosmicznymi furami. Nawet tam gdzie nie ma żadnych ograniczeń prędkości i można jechać „ile fabryka dała”, czuję się spokojnie i jak najbardziej na miejscu. Nie mam spiny na alpejskich wąskich drogach wyrytych w skale nad przepaścią, ani na zadupiastych bezdrożach południa Europy. Problem pojawia się kiedy przejeżdżam obok tabliczki z napisem: „Granica Państwa, Rzeczpospolita Polska”. Przyzwyczajona do w miarę płynnego i generalnie przewidywalnego  tempa jazdy, śmigam sobie trochę prawym, a trochę lewym pasem, kogoś tam co jakiś czas wyprzedzając. Muza sączy się z głośników, a ja popijam zimnego red bulla. Wstążka asfaltu przyjemnie znika pod maską. Wyprzedzam kolejnego TIR-a, leniwie spoglądam w lusterko i widzę wijącą się za mną autostradę. Po sekundzie drugi raz leniwie spoglądam w lusterko… a tu nagle …KURWA ZAWAŁ!!!!! Okazuje się, że na tylnym siedzeniu mojej fury siedzi jakiś Sebix w drucianych okularach!!! Po pierwsze, nie przypominam sobie żebym brała autostopowicza, a po drugie, dlaczego do jasnej cholery ten autostopowicz dzierży w łapach kierownicę?! Mija jeszcze jakiś ułamek sekundy zanim zdążę zakminić, że Sebix siedzi w rakiecie przyklejonej do mojego tyłka i napiera jak domestos w sraczu-z siłą wodospadu! Rozumiem, że muszę ratować się ucieczką na prawy pas!  Sytuacja najwyraźniej jest wyjątkowa! Wyprzedzam więc kolejnych 15 TIR-ów i w tempie błyskawicy, ocierając się o śmierć, ląduje na prawym. Spoglądam w lewo…a tam: Z prędkością 260km/h mija mnie rozgrzana do czerwoności , zrywająca się do lotu Škoda Fabia! Zdążę jeszcze tylko dostrzec trzepoczące na wietrze, przyklejone do tylnej szyby przeciwsłoneczne makatki z różowymi księżniczkami oraz pół zachlastanej błockiem piłeczki tenisowej nadzianej na hak holowniczy i obiekt znika z pola widzenia. Jestem pewna, że gdyby policzyć średnią prędkość z jaką poruszają się samochody w Polsce, z podziałem na marki, wyszło by, że najwięksi zapierdalacze to samochody marki Škoda. Naprawdę nie kumam dlaczego BOR gniecie się w tych mułowatych dziadowozach ze skrzypiącymi beżowymi skórami i wieśniackim drewnem na desce rozdzielczej. Wydaje mi się, że gdyby zainwestowali we flotę złożoną z Octavii, byli by najskuteczniejszą służbą świata! Tak czy owak….moja podróż trwa dalej. Wjeżdżam na autostradę A1. Próbuję wyprzedzać i nagle zostaje zdmuchnięta prosto pod koła kampera na holenderskich rejestracjach. Spoglądam w lewo i widzę jak mija mnie biały, lekko przerdzewiały van, pełen słusznej postury gentlemanów . Patrzę na blachy i widzę GKA! Wiem, że jestem już w domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *