Czy warto?

Idę sobie ulicą. Mija mnie pan a wózkiem na złom. Przeciskam się pomiędzy jego „dobytkiem” a ścianą Wrzeszczańskiej kamienicy. Spoglądam mu w oczy i widzę zagubione gdzieś marzenia i stracone szanse. Po chwili kawałek dalej parkuje na chodniku świecąca beemwucha wielkości stodoły. Pan z wózkiem na złom przepycha się pomiędzy lśniącym lakierem stodoły na kółkach, a tą samą zaszczaną ścianą Wrzeszczańskiej kamienicy. Ze lśniącej beemwuchy wypada na asfalt jegomość w garniturze za miliony, zapiętym na ostatni guzik-aż pod samą szyję. Spoglądam mu w oczy i widzę … zagubione gdzieś marzenia i stracone szanse! Pan z wózkiem na złom mimo starań, nie może jakoś przedostać się przez wąską szczelinę, pomiędzy tym zaszczanym murem Wrzeszczańskiej kamienicy, a lśniącym odwłokiem beemwicy z kosmosu. Pomiędzy dwoma osobnikami dochodzi, do krótkiej słownej przepychanki. Z ust człowieka w garniturze wylewa się monolog pełen stwierdzeń typu: „tak nie można!”, „panie! pan tu brudzi!”, „panie! pan mi zniszczył!”, „panie weź się pan do roboty!” , przy czym z ust człowieka z wózkiem na złom wylewa się jedynie zwięzłe i jakże wiele znaczące słowo „chuj!”. Po chwili sporu, w miejscu zdarzenia pojawia się niepozorny suchutki jak tatarak staruszek z parcianą siateczką pełną róż. Przez chwilę przysłuchuje się zdarzeniu. Po czym spogląda na mnie i z uśmiechem Mona Lisy zwraca się do zwaśnionych gentlemanów tymi słowy:

– Drodzy Panowie! Po co te waśnie?! Czy warto? Przecież z prawdą jest jak z dupą-KAŻDY MA SWOJĄ!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *